Nowy Rolls-Royce Cullinan. Mamy zdjęcia i wiemy o nim wszystko

Aktualności

Nowy Rolls-Royce Cullinan. Mamy zdjęcia i wiemy o nim wszystko

Premiera roku? Gdzie tam – premiera stulecia! Nikt dotąd nie próbował stworzyć superluksusowej limuzyny, która będzie jednocześnie autem terenowym. Rolls–Royce podjął się tego zadania.
10.05.2018

Jeszcze nigdy Rolls-Royce nie produkował SUV-ów. Aż do teraz. Na żaden samochód nie czekano w ostatnich latach z taką niecierpliwością. Żaden nie był też tak radykalną próbą przeniesienia na nową płaszczyznę tego, co dotąd stanowiło o unikatowości Rolls-Royce’a, luksusu na kołach. Od kilku lat projekt owiany był tajemnicą i budził wielkie emocje. Teraz kurtyna wreszcie uniosła się i możemy spojrzeć na zupełnie nowy samochód marki Rolls-Royce. Potężny Cullinan to auto z innej galaktyki. Co w nim takiego wyjątkowego? 

Zacznijmy od nazwy, bo jest szczególna. Wiele marek motoryzacyjnych posługuje się hermetycznymi kodami - X5, XC60, A7... Brytyjczycy zawsze stawiali na określenia rozpalające wyobraźnię – Phantom, Ghost, Silver Shadow, Wraith... Tym razem nowy Rolls-Royce nazwę zaczęrpnął od największego brylantu jaki kiedykolwiek znaleziono – Cullinan,  wydobyty w południowoafrykańskim mieście o tej samej nazwie na początku XX wieku, ważył ponad trzy tysiące karatów (ok. 620 gramów) i został złożony w darze królowi brytyjskiemu Edwardowi VII. To był wyjątkowy kamień – samochód też jest niezwykły, bo jak inaczej określić najbardziej luksusowego SUV-a w historii?

Rolls-Royce Cullinan: najbardziej luksusowy SUV na świecie 

Pierwsza oficjalna informacja o tym, że firma Rolls-Royce zamierza zbudować zupełnie nowy pojazd pojawiła się trzy lata temu. Wtedy potwierdzono, że będzie to niezwykle luksusowy i elegancki pojazd, który w trudnym terenie będzie w stanie radzić sobie równie dobrze jak na autostradzie. Cullinan miał być samochodem, który zabierze kierowcę i pasażerów w egzotyczną podróż po bezdrożach najdalszych zakątków świata, ale zapewni jednocześnie wygody, o których nie sposób marzyć w jakimkolwiek innym samochodzie z napędem na cztery koła.

Gdy zapytać twórców Cullinana, czym jest ten samochód, odpowiedzą czym przede wszystkim nie jest: kolejnym SUV-em, podobnym do pozostałych, samochodem, który oferuje marnej jakości kompromis między tym, co niezbędne w mieście i tym, co konieczne w trudnym terenie, wreszcie – nie jest autem zbudowanym na platformie dzielonej z innymi modelami. Cullinan miał być wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i w dużym stopniu rewolucyjny. Jak poszło?

Po pierwsze - pod maską Cullinana znalazła się jednostka dwunastocylindrowa. Żadnej taryfy ulgowej, żadnego downsizingu. Konstruktorzy postawili na osiągi, moc i komfort jazdy. V12 wytwarza 563 KM i aż 850 Nm momentu obrotowego przenoszonego na wszystkie koła, który przydaje się i na asfalcie, i na górskiej ścieżce. Prędkość samochodu to 250 km/h (elektronicznie ograniczona). Przyspieszenie? Wystarczające - jakby powiedzieli przedstawiciele Rolls-Royce'a. Auto zbudowane zostało na nowej platformie nazywanej przez przedstawicieli Rolls-Royce'a Architecture of Luxury. To aluminiowa konstrukcja, która ma w przyszłości stanowić fundament dla kolejnych wersji samochodu, także uwzględniając nowe, niestosowane dotąd wersje napędu – to potwierdzają przedstawiciele. Czyżby więc Rolls-Royce w ten sposób zapowiadał przyszłe, elektryczne albo hybrydowe wersje Cullinana? Tego nie można wykluczyć. Na razie pod maską mamy potężne V12, flagowy silnik Rolls-Royce'a, ten sam, który napędza Phantoma, do którego Cullinan wyraźnie nawiązuje pod względem elementów nadwozia.

W tym samochodzie równie istotne co osiągi są udogodnienia dla kierowcy oraz pasażerów – i tych w Cullinanie nie brakuje. Podczas wsiadania auto obniża się o 4 centrymetry, żeby ułatwić zajęcie miejsca w środku po czym wraca do właściwego prześwitu. Klamki wykonane ze stali szlachetnej reagują na ruch ręki – nie trzeba sięgać po kluczyk przy otwieraniu drzwi. Tylne fotele (lub kanapa, to zależy od konfiguracji wnętrza) umieszczone są wyżej niż przednie, co ułatwia podziwianie widoków podczas podróży. Część pasażerską wyposażono w lodówkę, kieliszki do szampana, szklanki whisky, jest też miejsce na butelkę. 

Auto podzielono  trzy części, przy czym szczególnie istotna jest szklana ścianka rozdzielająca część pasażerską od bagażnika. To podnosi wyciszenie wnętrza, a także sprawia, że pasażerowie nie marzną nawet gdy zimą otwarty jest bagażnik. To nawiązanie do dawnych czasów, gdy bagaż w automobilach montowano z tyłu samochodu, a nikt nie myślał o tym, by torby umieszczać w kabinie pasażerskiej. 

Drzwi otwierają się w tradycyjny dla Rolls Royce’a sposób – pozwalając wygodniej zająć miejsce i kierowcy, i pasażerom. Jest jednak pewien detal charakterystyczny dla Cullinana – dolna krawędź drzwi niejako chowa się pod auto dzięki czemu nie ma ryzyka, że przy wysiadaniu na nogawce spodni kierowcy czy pasażera znajdzie się choćby odrobina brudu, który mógłby zgromadzić się na karoserii podczas jazdy przez błoto. Proste, ale dlaczego nikt dotąd na to nie wpadł?

No i wreszcie komfort podróżowania. Rolls-Royce szczyci się tym, że samochody tej marki oferują niezrównaną stabilność podczas jazdy. W przypadku Cullinana celem było przeniesienie tego do samochodu, który poza jazdą po autostradach ma także poruszać się po bezdrożach. Zastosowano więc samopoziomujące zawieszenie pneumatyczne, zmodyfikowane tak, by mogło sprostać wymaganiom stawianym przez drogi złej jakości. Zmieniono także charakterystykę napędu tak, by maksymalny moment obrotowy był dostępny już przy 1600 obrotach na minutę. Dzięki temu Cullinan w trudnym terenie jest w stanie dokonywać rzeczy, o których żaden właściciel Rolls-Royce'a nie mógł dotąd marzyć – także dzięki temu, że w przypadku Cullinana głębokość brodzenia wynosi aż 540 mm, co pozwala bezpiecznie pokonywać naprawdę trudne przeszkody terenowe.

Jeszcze jedna ważna rzecz – Rolls-Royce Cullinan to nie jest samochód, w którym właściciel siedzi na tylnym siedzeniu, a prowadzi szofer. To auto, które ma dawać przyjemność z jazdy – i umożliwiać realizację pasji. Dlatego, z myślą o Cullinanie, projektanci stworzyli system montowanych w bagażniku pojemników nazwanych Recreation Module, które pomieszczą to, co niezbędne podczas wakacyjnej czy weekendowej wyprawy. Mogą to być moduły mieszczące sprzęt wędkarski, aparaty fotograficzne, czy drona – dodatkowe zestawy mogą zostać wykonane na specjalne zamówienie.

Mamy więc Cullinana, samochód terenowy oferujący ultraluksus którego trudno szukać u innych konkurentów. Rolls-Royce właśnie wkroczył mocno w XXI wiek z samochodem, który zrywa z tradycyjnym obliczem słynnej marki, którą zwykliśmy kojarzyć z ogromnymi limuzynami. Teraz już wszystko jest możliwe. Hiperluksusowe auto elektryczne? Supersamochód sportowy, który zawstydzi takie marki jak Ferrari czy Lamborghini? Właściwie, czemu nie?

Komentarze

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo